Marcin Gienieczko
Autor: Marcin Gienieczko
Data: 2017-04-20

Od 20 lat przemierzam różne niegościnne miejsca na ziemi. Ostatnio przepłynołem Amazonkę ustanawiając World Rekord Guinessa. Moim najbliższym celem jest wyprawa na biegun południowy.

Dlaczego to robię? Co mnie motywuje? Postanowiłem podzielić się z wami moimi przemyśleniami w poniższym filmie.


Płaskowyż Hardangervidda
Autor: Marcin Gienieczko
Data: 2017-04-06

Wyprawy polarne to niewątpliwie najwyższy szczebel eksploracji. Trasę wraz z zapisem gps mojej przeprawy przez najwyższy płaskowyż Europy w Norwegii można ujrzeć pod linkiem – http://www.gienieczko.pl/tracking/norway2017/ w sumie 12 dni przeprawy.

Mierzyłem się z noclegami na wysokości powyżej 1200 m, z temperaturami rzędu – 15 stopni, wiatrem w porywach do 5 m/s jak i pokonaniem 240 km trasy w obie strony.


Marcin Gienieczko
Autor: Marcin Gienieczko
Data: 2017-03-16

Witajcie! W najbliższym czasie wyruszam, aby przejść najwyższy Płaskowyż w Europie. Chce dokonać podwójnego trawersu. Czyli przejść tą samą trasę w obie strony.

Marcin GienieczkoW jedną stronę idę z zespołem, w drugą stronę samotnie. Już od 17 marca będę w śnieżnej zamieci. Trasa wyprawy przez Płaskowyż Hardangervidda to 240 km marszu. To tutaj przygotowywał się do wyprawy na Biegun Południowy Amundsen.


Marcin Gienieczko
Autor: Marcin Gienieczko
Data: 2017-03-01

Wróciłem z treningów w górach Izerskich, które organizował Krzysztof Michalski, znakomity polarnik prowadzący firmę Narwal, która zajmuje się szkoleniami polarnymi. Polecam jego doświadczenie. Z pewnością jest to najbardziej poważna firma zajmującą się tego typu szkoleniami w Polsce. Miedzy innymi z żoną Krzysztofa na Spistebrgenie wędrowała Małgorzata Wojaczka, która w tym roku zdobyła Biegun Południowy. Dla mnie to był pierwszy etap w drodze do Bieguna Południowego w obie strony.


Marcin Gienieczko
Autor: Marcin Gienieczko
Data: 2016-06-22

Podczas rejsu do Norwegii mieliśmy wiele przygód. Gdy wracaliśmy, silny sztorm uszkodził nasz jacht i nie byliśmy w stanie samodzielnie dobić do polskiego wybrzeża. Na szczęście z pomocą ratowników morskich udało się dotrzeć cało.

W drodze powrotnej dopadł nas gwałtowny sztorm, dochodziło do 10 w skali Beauforta. Fale uszkodziły ster, musieliśmy prosić o pomoc ratowników z Ustki. To zdarzenie nauczyło nas wiele i jest kolejną przydatną lekcją w przygotowaniach do wyprawy na Antarktydę. Cel wyprawy do Narodowego Muzeum Morskiego w Oslo został jednak zrealizowany – sanie są już w Polsce.