Oregon na szlaku PCT
Data: 2016-09-09

Festiwal Szekspirowski w Ashland
Miasteczko Ashland, w którym spędziliśmy dwa dni przeznaczone na zakupy, odpoczynek i regeneracje okazało się bardzo urokliwym i ciekawym miejscem. Co roku odbywa się tutaj bowiem jeden z najbardziej znanych Festiwali Szekspirowski na świecie. Przechadzając się po mieście dało się zauważyć, że festiwal trwa nadal, czego potwierdzeniem byli turyści tłoczący się w centrum miasta. My jednak zmuszeni byliśmy pozostać obojętni na to doniosłe wydarzenie 🙂

Góry Oregonu i jezioro Crater Lake
Po załatwieniu wielu przyziemnych spraw wieczorem pojawiliśmy się na „wylotówce” na szlak. Dosyć szybko udało nam się na niego wrócić i zabiwakować po przejściu kilku kilometrów. Przez kolejne dni wędrowaliśmy przez Lasy Narodowe Rogue River, Winema i Park Narodowy Sky Lakes. Góry Oregonu są jedyne w swoim rodzaju i bardziej przypominają nasze Bieszczady lub Beskidy. Gęsto zalesione zbocza gór, często zwieńczone są płaskim szczytem co świadczy o wulkanicznym pochodzeniu tego pasma. Najlepszym dowodem na to jest jezioro Crater Lake, które odwiedziliśmy 4 września. Żeby dotrzeć do jeziora musieliśmy nieco zboczyć ze szlaku PCT, jednak odpowiedzią na pytanie czy było warto niech pozostaną zdjęcia umieszczone pod tym wpisem 🙂 Samo jezioro w najszerszym punkcie ma około 10 km a woda wydaje się być krystalicznie czystym błękitem. Powrót na szlak PCT to marsz zboczami bardzo strzelistego szczytu o nazwie Mt. Thielsen, którego jednak nie mogliśmy dostrzec przez gęstą mgłę wisząca nad górami.

Zrobiło się zimno
Tego tez dnia zaliczyliśmy pierwszy marsz w rzęsistym deszczu i temperaturze około 10 stopni. Wiele osób ostrzegało nas o bardzo deszczowej pogodzie w Oregonie ale jednocześnie zapewniano nas że należy się jej spodziewać w okolicach października. Niskie temperatury zaskoczyły wiec nie tylko nas 🙂 Przez kolejne dni aż po dziś dzień (09.09) o poranku wita nas temperatura około 3 stopni żeby za dnia osiągnąć tak pożądany przez nas poziom około 23-25 stopni 🙂 Robi się wiec coraz ciekawiej, jednak nie zapominamy o tym że mamy już wrzesień, który z latem ma już niewiele wspólnego. Pomimo niskich temperatur Oregon jednak da się lubić. Widoki jakie towarzyszą nam na co dzień urzekają i napełniają nas optymizmem na kolejne kilometry szlaku. Samo PCT wiedzie często płaskowyżami i niezbyt stromymi zboczami gór, co w znacznym stopniu ułatwia nam realizowanie założeń kilometrowych. W dalszym ciągu wierzymy w końcowy sukces wyprawy nie zrażając się na powstające przeciwności losu.

Pozdrawiamy z zimnego Oregonu:)



Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *